Czy wyobrażasz sobie poranek w Londynie, lunch we Frankfurcie i kolację nad Jeziorem Genewskim – a to wszystko bez stania w kolejkach na lotnisku, bez bagażowego stresu i z filiżanką kawy przy panoramicznym oknie pociągu? Już wkrótce to nie tylko fantazja podróżników i miłośników kolei, ale rzeczywistość.
Eurostar ogłasza wielki powrót na trasę
Pod koniec 2024 roku, w cieniu zmian klimatycznych i rosnącej presji na ekologiczne podróżowanie, Eurostar – operator legendarnego połączenia Londyn–Paryż przez tunel pod kanałem La Manche – ogłosił coś, co zelektryzowało entuzjastów kolei: plan uruchomienia bezpośrednich połączeń do Frankfurtu i Genewy.
I choć pierwsze pociągi mają ruszyć dopiero na początku lat 30., już teraz ta zapowiedź brzmi jak początek nowej epoki w europejskim transporcie.
Dlaczego Frankfurt i Genewa?
Wybór tych dwóch miast nie jest przypadkowy. Frankfurt to finansowe serce Europy – doskonale połączone z resztą Niemiec i z kluczowymi szlakami kolejowymi kontynentu. Genewa zaś to prestiż, międzynarodowe organizacje i malownicze położenie nad jeziorem – wszystko to, co przyciąga zarówno turystów, jak i ludzi biznesu.
Eurostar przewiduje, że trasę Londyn–Frankfurt pociąg pokona w około 5 godzin, a do Genewy dotrzemy w nieco ponad 5,5 godziny. To konkurencyjny czas względem podróży lotniczych, zwłaszcza jeśli doliczymy odprawy i dojazdy na lotniska.
Nowy tabor, nowe możliwości
By to wszystko zrealizować, Eurostar planuje zakup aż 50 nowych pociągów wielosystemowych – czyli takich, które potrafią płynnie przechodzić między różnymi systemami napięcia i bezpieczeństwa, obowiązującymi w krajach Unii. To nie lada wyzwanie technologiczne, ale i niezbędny krok, jeśli pociąg ma przejechać przez Wielką Brytanię, Francję, Niemcy i Szwajcarię bez zatrzymywania się na zmianę lokomotywy.
Ciekawostka: Dotychczas jedynym pociągiem pasażerskim, który dojeżdżał bezpośrednio z Londynu do Niemiec, był specjalny Eurostar testowy z 2010 r., który dotarł do Kolonii. Ale na codzienne kursy nie pozwoliły względy operacyjne i koszty.
Konkurencja rośnie – a torów nie przybywa
Równocześnie Eurostar nie jest jedynym, który chce zagarnąć kawałek kolejowego tortu. Brytyjska firma Virgin planuje zbudowanie nowej floty, która także miałaby kursować przez Eurotunel. Swój projekt rozwija startup Gemini Trains, a także włosko-hiszpańska koalicja FS Italiane i Evolyn, która chce wypuścić nową generację pociągów na trasie Londyn–Paryż, a dalej – być może – jeszcze głębiej na kontynent.
Problem w tym, że… przepustowość torów i stacji jest ograniczona. Szczególnie w przypadku terminala London St. Pancras International, który może przyjąć maksymalnie jednego nowego operatora bez poważnych inwestycji. A to oznacza, że walka o dostęp do torów będzie równie zacięta jak o pasażerów.
Polityczne zielone światło
Na szczęście za kolejową rewolucją stoją także decyzje polityczne. W 2024 roku Wielka Brytania i Szwajcaria podpisały umowę o współpracy kolejowej, której celem jest stworzenie ram prawnych dla transgranicznych połączeń pasażerskich.
To nie tylko deklaracja dobrych chęci – ale konkretny krok w stronę przyszłości, w której koleje międzynarodowe staną się codziennością, a nie ciekawostką.
Pociąg kontra samolot – zmieniające się trendy
Jeszcze kilka lat temu loty z Londynu do Frankfurtu kosztowały mniej niż kawa na dworcu. Dziś – w obliczu kryzysu klimatycznego, wzrostu cen paliwa i rosnącej liczby opóźnień lotniczych – coraz więcej osób wybiera podróż koleją jako bardziej przewidywalną, komfortową i odpowiedzialną ekologicznie.
Wsiadasz w centrum miasta, nie musisz się martwić o bagaż, a po kilku godzinach wysiadasz w samym sercu drugiego kraju. Bez kontroli bezpieczeństwa, bez stania w kolejkach, bez jet lagu.
Anegdota: Pamiętam, jak w czasie strajku lotniskowego w 2023 r. Eurostar był jedyną opcją, by dostać się z Londynu do Paryża. Tłumy koczujące na St. Pancras przypominały mi trochę sceny z filmów postapokaliptycznych – ale każdy, kto dostał się do pociągu, wyglądał jakby wygrał los na loterii.
Czy to będzie kolejowy renesans?
Wszystko wskazuje na to, że tak. Jeśli Eurostar (i inni przewoźnicy) zrealizują swoje plany, za kilka lat mapy podróży po Europie zmienią się diametralnie. Pociąg przestanie być tylko romantyczną opcją dla entuzjastów i stanie się realną alternatywą dla lotów na średnich dystansach.
A dla nas, miłośników kolei, to nie tylko wygoda. To styl życia. To sposób patrzenia na podróż jako drogę – a nie tylko dotarcie do celu.